O wdzięczności, która prowadzi do szczęścia

Ruszamy w drogę

W   leśnej szkole właśnie trwał tydzień wdzięczności. Z tej okazji zorganizowano różne gry, warsztaty i konkursy. Zając zastanawiał się, jak to jest z tą wdzięcznością. To było dla niego trudne. Wszyscy dookoła mówili, że powinien być wdzięczny za to, co ma. Ale przecież on nie miał nic. Za co w takim razie miałby być wdzięczny? Szybko się niecierpliwił, kiedy coś mu nie wychodziło. Ciężko szło mu z nauką i nie umiał poprosić o pomoc. Mieszkał na skraju ciemnego lasu, gdzie nie docierało już słońce. Nie wyjeżdżał na wakacje. Nie miał żadnych talentów, którymi mógłby się pochwalić. 
Pewnego razu pani nauczycielka zabrała całą klasę na nocowanie pod namiotem. Zając zezłościł się, kiedy nie mógł rozłożyć namiotu, i mocno tupnął nogą. Pani zauważyła to i zaproponowała mu krótki spacer. Kiedy tak szli w ciemności, Pani zapytała:
– Co tutaj widzisz?
Zając odpowiedział:
– Nic, bo jest ciemno.
– A kiedy jest tak ciemno, co wtedy czujesz?
– Boję się!
– Uhm… A teraz włącz latarkę i sprawdź, co uda ci się zobaczyć.
– OK. Teraz widzę sowę na drzewie.
– Czy coś jeszcze?
– Tak, widzę szyszki pod nogami i patyki, które przydadzą się na nasze ognisko.
– Świetnie! Mogę pomóc ci je pozbierać.
– Dobrze. A jeszcze widzę wysokie sosny, które pięknie pachną.
– O! A co teraz czujesz, kiedy zobaczyłeś tych kilka rzeczy wokół siebie?...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy