Zosia i problem z imieninami

Ruszamy w drogę

Zosia miała 7 lat i burzę rudych loków. Uwielbiała rozmawiać o eliksirach, magicznych roślinach i czarowaniu. Od poniedziałku do piątku uczyła się w szkole, a w wolne dni najczęściej spotykała się z rodziną, która była bardzo duża. Podczas ostatnich urodzin dziadka policzono uczestników spotkania i okazało się, że rodzina liczy aż 47 osób! 
Zosia bardzo lubiła wszystkich, oprócz jednego wujka – Zbyszka. Wujek Zbyszek był wysoki i głośny. Często sobie żartował i mówił do Zosi „marcheweczko” albo „wiewióreczko”, co ją bardzo złościło. Marzyła o tym, aby rzucić na niego zaklęcie zmniejszające albo znikające! 
Tego dnia były imieniny ulubionej cioci Zosi – Kornelii. Dziewczynka nazbierała dla niej bukiet polnych kwiatów. Kiedy wróciła do domu, ubrała się ładnie i poszła do kuchni, gdzie mama wyjmowała właśnie babkę z piekarnika.
– Och, ale pycha! Mam pytanko – czy u cioci na przyjęciu będzie wujek Zbyszek?
– Tak, już wrócił z podróży. Tak dawno go nie widziałam!
Zosia zrobiła dziwną minę, szybko odwróciła wzrok i powiedziała:
– Mamo, rozbolała mnie głowa, czy mogę nie iść do cioci? 
Mama się zdziwiła.
– Zosiu, co się dzieje? Czemu nagle nie chcesz iść do swojej ulubionej cioci?
Zosia zrobiła zaciętą minę i spojrzała w oczy mamy.
– Bo ja nie lubię wujka Zbyszka. On mnie przezywa od marchewek i wszyscy się z...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy