Jurek i straszna burza

Wyspa emocji

Nigdy jeszcze Jurek nie został bez rodziców, a dziś zostanie! Na kilka godzin. Jurek właśnie szykował chleb z marmoladą i sok, gdy do kuchni weszła mama. Podeszła, przytuliła go i cmoknęła w policzek. Rozejrzała się wokoło, jakby sprawdzała, czy czegoś nie zapomniała. Westchnęła ciężko, powiedziała „pa!”, a poźniej spojrzała na zegar i w pośpiechu zniknęła za drzwiami. Jurek słyszał jeszcze, jak uruchamia auto i odjeżdża. I już jej nie było. W domu zrobiło się cicho. Tylko na ścianie tiktał sobie zegar, a z kranu kapała woda. Jurek usiadł przy kuchennym stole i otworzył komiks.
Spojrzał na obrazek. Przedstawiał superbohatera w pelerynie stojącego na dachu budynku. W tle granatowe niebo przecinała biała błyskawica. „Brr” – pomyślał Jurek. Rozwiana i rozgrzmiana pogoda nie była jego ulubioną. Napawała go lekkim lękiem. Podniósł wzrok i rozejrzał się. Miał wrażenie, że jakoś strasznie pusto zrobiło się wokoło. Kuchnia wydawała się nagle jakaś całkiem inna. Jakby trochę obca. Jej kolory, kształty i dźwięki troszkę też. Jurek poczuł ciarki na skórze, obrócił stronę i czytał. Jednym uchem słuchał. W kuchni pstrykało, brzęczało i tykało.
Dzwoniący o szyby deszcz wyrwał Jurka z lektury. Wiatr za oknem to mruczał, to gwizdał. Chłopiec dopił sok i wrócił do swojego pokoju.
W pomieszczeniu było przyjemniej, jednak jakoś inaczej niż zwykle. Ciemno i ciężko. Za oknem ciemność spowiła świat. Przekradła się też do pokoju Jurka. Ściany, biurko i łóżko były niemal czarne. Jurek zapalił nocną lampkę i usiadł na łóżku. 
Nadal mocno wiało. Nagle niebo się roziskrzyło. Jurek zamknął oczy, a i tak wszystko dokładnie widział. Tak wyraźnie, że rozbolał go brzuch. Wtedy się pojawiła. Jedna, pojedyncza myśl, w głowie Jurka: „burza”. I druga: „a co, jeśli coś mi się stanie?”. I jeszcze: „jestem zupełnie sam w całkiem pustym domu”. Wraz z tą ostatnią niezauważenie pojawił...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy